Artykuł sponsorowany

Czy 8 kW wystarczy do mobilnej wulkanizacji z montażownicą, wyważarką i kompresorem

Czy 8 kW wystarczy do mobilnej wulkanizacji z montażownicą, wyważarką i kompresorem

W mobilnej wulkanizacji wartość 8 kW umieszczona na tabliczce znamionowej agregatu nie daje gwarancji, że cały sprzęt ruszy bez problemów. Rzeczywiste zapotrzebowanie na prąd zależy od fazy rozruchu silników, ewentualnych spadków napięcia na przedłużaczach oraz jednoczesnego obciążenia maszyn. Standardowe montażownice do opon pobierają zazwyczaj od 0,75 do 1,1 kW mocy nominalnej. Wyważarki kół zużywają znacznie mniej energii, oscylując w granicach 0,15–0,4 kW. Z kolei sprężarki tłokowe przystosowane do pracy w terenie wymagają zasilania rzędu 2–4 kW. Prawdziwe wyzwanie pojawia się w momencie uruchamiania tych urządzeń. Początkowy prąd rozruchowy silników indukcyjnych rośnie kilkukrotnie względem wartości podanych w instrukcji. Jeśli prądnica nie potrafi ustabilizować tego nagłego skoku, dochodzi do wyłączenia zabezpieczeń termicznych lub przegrzania uzwojeń. Skompletowanie niezawodnego wozu serwisowego wymaga zatem bardzo dokładnego zsumowania wszystkich chwilowych obciążeń.

Rozkład mocy i sekwencja pracy urządzeń

Urządzenia w mobilnym serwisie ogumienia rzadko pracują na maksymalnych obrotach w tym samym momencie. Montażownica i wyważarka obsługują jedno koło sekwencyjnie, co naturalnie dzieli zapotrzebowanie na energię. Serwisant zdejmuje oponę, a dopiero potem przenosi felgę na wrzeciono maszyny pomiarowej. W trakcie pierwszego etapu zbijanie stopki i obrót stołu wymagają jedynie bardzo krótkich impulsów mocy od silnika montażownicy. Sama operacja jest dziś ułatwiona przez specjalistyczne akcesoria robocze. Skuteczną ochronę rantów felg aluminiowych przed zarysowaniem zapewnia softgrip, czyli nakładka z tworzywa sztucznego mocowana na stalowych szczękach chwytaka. Taki element dodatkowo tłumi część wibracji podczas obrotu.

Po założeniu nowej opony przychodzi czas na kalibrację i właściwe wyważanie koła. Proces ten trwa zazwyczaj od kilkunastu sekund do kilku minut. Generuje on bardzo niskie i niezwykle stabilne obciążenie dla generatora prądu. Zupełnie inną charakterystykę pracy prezentuje kompresor pneumatyczny. Urządzenie to włącza się w pełni automatycznie, aby uzupełnić spadające ciśnienie w zbiorniku roboczym. Krytyczne zderzenie szczytowych obciążeń następuje przy jednoczesnym starcie pustej sprężarki i uruchomieniu zbijaka w montażownicy. Chwilowy pobór prądu kompresora tłokowego jest tutaj decydujący, ponieważ w początkowym ułamku sekundy potrafi on przekroczyć wartość znamionową nawet do pięciu razy.

Stabilizacja napięcia i zasilanie czułej elektroniki

Współczesne wyważarki to sprzęt wyposażony w niezwykle precyzyjne układy mikroprocesorowe. Elektronika odpowiedzialna za przeliczanie danych z czujników piezoelektrycznych jest bardzo wrażliwa na wszelkie wahania napięcia. Z tego powodu agregaty inwertorowe sprawdzają się w mobilnych warsztatach o wiele lepiej niż klasyczne generatory transformatorowe. Wbudowany moduł inwertera gwarantuje gładką sinusoidę i utrzymuje równe parametry prądu. Skutecznie odcina on cyfrową elektronikę maszyny od mechanicznych wahań obrotów silnika spalinowego.

Kolosalne znaczenie dla bezpieczeństwa całego układu ma również odpowiedni podział faz. Przemysłowe maszyny zasilane prądem trójfazowym pozwalają równomiernie rozłożyć ciężar pracy na trzy odrębne tory. Zmniejsza to natężenie prądu płynącego przez pojedynczą żyłę przewodu zasilającego. Taka rozproszona konfiguracja skutecznie ogranicza niebezpieczne spadki napięcia na kilkunastometrowych przedłużaczach rozwiniętych na placu. Zasilanie trójfazowe w ogromnym stopniu ułatwia także start dużych sprężarek. Jeśli pracownik próbuje uruchomić ciężki kompresor z tradycyjnego agregatu jednofazowego, gwałtowny spadek woltażu może całkowicie zablokować ruch tłoków i zdławić silnik prądnicy.

Ostateczna decyzja o doborze zasilania musi wynikać z dogłębnej analizy profilu konkretnego warsztatu. Sama suma wartości z katalogowych tabel to zdecydowanie za mało. Spółka Lewor Wałoszek z Andrespola od przeszło 30 lat zaopatruje serwisy ogumienia w montażownice, wyważarki oraz wydajne kompresory. Praktyka tego dystrybutora pokazuje jednoznacznie, że sprawdzony agregat spalinowy o mocy 8 kW stanowi bezpieczny zapas dla typowego, jednostanowiskowego wozu serwisowego. Urządzenie o takich parametrach bez problemu pozwala na sekwencyjne działanie wyważarki i montażownicy przy pracującym w tle kompresorze.

Sytuacja warsztatu zmienia się diametralnie, gdy firma rozszerza ofertę o obsługę flot transportowych lub maszyn rolniczych. Znacznie cięższe opony ciężarowe wymuszają użycie większych kluczy udarowych o gigantycznym zapotrzebowaniu na sprężone powietrze. Obsługa takich kół nierzadko wiąże się też z obciążeniem ze strony starszych urządzeń elektrycznych pozbawionych miękkiego startu. W tak zaawansowanych scenariuszach wóz serwisowy powinien dysponować zasilaniem z rezerwą mocy na poziomie 10 lub nawet 12 kW. Gwarantuje to sprawną realizację zleceń bez obaw o nagłe zatrzymanie maszyn w szczycie sezonu wymiany ogumienia.